Polska – stabilny partner Chin w Europie

Łukasz Sarek
4 sierpnia 2022

Pod koniec lipca prezydent Andrzej Duda przeprowadził telefoniczną rozmowę z przewodniczącym ChRL i generalnym sekretarzem KPCh Xi Jinpingiem. Według komunikatu strony polskiej rozmowa dotyczyła głównie rosyjskiej agresji na Ukrainę i wpływu konfliktu na bezpieczeństwo regionalne. Poruszono też kwestię wpływu konfliktu na na wymianę handlową Polski z Chinami i możliwości wywołania przez Rosję światowego kryzysu żywnościowego. Głównym wątkiem rozmowy był rozwój współpracy gospodarczej, zwiększenie liczby połączeń lotniczych. Wzajemne stosunki określono jako „wysokiej jakości, intensywne i przyjazne”. Poza mało znaczącym wyrażeniem przez Pekin gotowości do współpracy z Polską w poszukiwaniu pokojowych sposobów rozwiązania konfliktu na Ukrainie w komunikacie nie wskazano, żeby ze strony polskiej były jakiekolwiek naciski na Chiny, by przestały wspierać Rosję. Rozmowa Dudy z Xi Jinpingiem była kolejnym w ostatnich miesiącach przykładem traktowania przez polskie władze Chin jako partnera, z którym należy rozwijać współpracę polityczną i gospodarczą.

Stosunki polsko-chińskie w ubiegłym roku miały się dobrze, a polscy politycy i wysokiej rangi urzędnicy państwowi wyrażali zainteresowanie zintensyfikowaniem dwustronnej współpracy. Symbolicznym politycznym gestem strony polskiej była emisja w Chinach obligacji denominowanych w RMB tzw. „panda bonds”. Również początek tego roku upłynął pod znakiem coraz lepszych relacji. Ze strony chińskiej przyjazne kontakty były w znacznej mierze związane z chęcią zapewnienia udziału prezydenta Andrzeja Dudy w otwarciu Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Kilka tygodni przed rozpoczęciem igrzysk polski prezydent otrzymał depesze od Xi Jinpinga z życzeniami powrotu do zdrowia. Duda przechodził wówczas covid. W depeszy Xi wyraził również nadzieję na dalszy rozwój stosunków polsko-chińskich i wszechstronnego strategicznego partnerstwa między państwami. Kilka dni później szef Biura Polityki Międzynarodowej Jakub Kumoch zapowiedział, że Duda poleci do Pekin na otwarcie igrzysk. Polski prezydent był jednym z niewielu przedstawicieli państw zachodnich na tak wysokim szczeblu, a jego wyjazd spotkał się z mocno negatywnymi komentarzami w mediach związanych z różnymi obozami politycznymi. Chiński ambasador Chin w Polce podkreślał, że wsparcie dla igrzysk jest uosobieniem przyjaźni polsko chińskiej. Spotkanie Xi Jininga z Dudą zaowocowało serią chińskich obietnic zintensyfikowania współpracy gospodarczej.

Wydawać by się mogło, że agresja Rosji na Ukrainę i poparcie jakiego, kierownictwo KPCh udzieliło reżimowi Putina wpłyną na rewizję stanowiska polskich władz wobec Chin. Nic takiego się nie stało, a polski prezydent i rząd traktują Chiny jak normalnego partnera, udając w sferze publicznej że nie dostrzegają rodzaju i skali zaangażowania Pekinu we wsparcie Rosji. W kilka tygodni po wybuchu wojny Jakub Kumoch spotkał się z ambasadorem ChRL w Polsce. W trakcie spotkania polska strona miała przedstawić stanowisko wobec rosyjskiej agresji na Ukrainę. Omówiono również stosunki polsko-chińskie. Wsparcie jakiego Chiny udzielały już wówczas otwarcie i zdecydowanie Rosji nie przeszkodziło temu by rozmowy z ambasadorem ChRL były długie i przyjazne. W świetle prowadzonych przez Pekin działań i wypowiedzi kierownictwa KPCh wspierających działania reżimu Putina stwierdzenie Kumocha, że liczy na to iż Chiny odegrają „konstruktywną rolę w konflikcie między Rosją a Ukrainą”, można potraktować chyba tylko jako czysto polityczną wypowiedź oderwaną od rzeczywistości.

Dość ostentacyjne działania prezydenta, którego rola w kształtowaniu polityki zagranicznej państwa jest dość ograniczona, odróżniały się się od poczynań rządu, które przez pewien czas były nieco bardziej stonowane. W kwietniu i maju specjalny wysłannik Pekinu, była ambasador ChRL w Czechach, Huo Yuzhen, odwiedziła 8 państw, w tym Polskę. Jej zadaniem było zaprezentowanie chińskiego stanowiska wobec wojny rosyjsko-ukraińskiej i podtrzymaniem relacji. W Polsce nie została przyjęta nawet na poziomie roboczym. W ostatnich miesiącach polski rząd również jednak pokazał, że zależy mu na utrzymaniu dobrej współpracy z Pekinem. W czerwcu w formule wideokonferencji zostało zorganizowane III Posiedzenie Plenarne Polsko-Chińskiego Komitetu Międzyrządowego. W jego ramach polski minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau spotkał się ze swoim chińskim odpowiednikiem Wang Yi. Przedmiotem rozmów były przede wszystkim kwestie gospodarcze, takie jak chińskie inwestycje, wymiana handlowa, udział polskich firm w obsłudze połączeń kolejowych itp. Polskiemu rządowi zależy na utrzymaniu dobrych stosunków z Chinami, co widoczne było choćby w akceptacji poparcia jakiego Chiny udzielały Rosji na forum ONZ: „Mimo różnic w głosowaniu na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych, ministrowie zgodzili się, że fundamentem stosunków międzynarodowych w relacjach między państwami jest poszanowanie dla zasad suwerenności i integralności terytorialnej”.

Wydaje się, że kierownictwo KPCh docenia to, że polskie władze wciąż nie krytykują otwarcie wsparcia jakiego Chiny udzielają Rosji. Wobec otwartego sporu z Wilnem, który doprowadził do nałożenia przez Chiny de facto sankcji na Litwę i coraz chłodniejszego stosunku wobec Chin w innych państwach dawnego bloku komunistycznego, pula chińskich przyjaciół zaczyna się kurczyć. W Czechach zarówno parlamentarzyści jak i rząd wyraźnie dystansują się od Chin. Władze Rumunii zablokowały inwestycje w kluczowych sektorach i oparły się politycznym naciskom Pekinu. Również Unia Europejska jako blok jest coraz bardziej krytyczna wobec Chin. Pekin próbuje zaktywizować więc przyjazne mu dotychczas rządy. Na początku lipca w Rzeczpospolitej opublikowano artykuł chińskiego ambasadora w Polce, w którym podkreślał znacznie wymiany handlowej oraz rozwój szlaków kolejowych i wyrażał nadzieję, że Polska jako „brama do Europy wykorzysta potencjał współpracy z Chinami”, a także |”będzie promować wyniesienie współpracy z Europą Środkowo-Wschodnią na nowy poziom”. W chińskim komunikacie po lipcowej rozmowie Dudy z Xi Jinpingiem pojawiły się określenia Polski jako doskonałego partnera Chin w Europie-Środkowo-Wschodniej, z którym Chiny chcą utrzymywać dobrą komunikację i wzajemne zaufanie w sferze politycznej.

Nawet jeśli polski rząd, lub przynajmniej jego część jest, jak twierdzi Justyna Szczudlik z PISM, rozczarowany postawą Chin wobec Rosji, to nie ma to jeszcze przełożenia na sferę poważnych realnych działań. Warszawa jest wciąż daleko bardziej przyjazna Pekinowi niż Wilno, Praga czy nawet Bukareszt. Relatywnie przyjazne stanowisko Zjednoczonej Prawicy wobec Chin wynikać może z kilku czynników. Jednym z nich są interesy niektórych branż, których poparcie może być ważne dla utrzymania się PiS u władzy. Eksport płodów rolnych, nabiału i mięsa jest bardzo zależny od przyjaznego stosunku chińskiej administracji. Politycy związani z tymi branżami obawiają się, że napięcia polityczne mogłyby wpłynąć negatywnie na eksport. Wyniki niektórych polskich państwowych przedsiębiorstw są związane z dobra współpracą z Chinami. Dla KGHM Chiny są wciąż dość istotnym partnerem, choć nieco mniej znaczącym niż kilka lat temu. Coraz większe znaczenie współpraca z Chinami ma dla spółek kolejowych. PKP Cargo inwestuje w infrastrukturę, żeby zwiększyć swój udział w przewozach kolejowych między Chinami a Europą przez Rosję. Polskie władze mają również przeznaczyć 4 mld złotych na przebudowę terminala w Małszewiczach, co w praktyce przyczyni się do dalszego ułatwienia i zwiększenia importu z Chin. Za rozwojem współpracy z Chinami lobbuje branża logistyczna. Wciąż najwyraźniej silne jest przekonanie w polskim rządzie, przez lata podsycane przez branżę logistyczną i niektórych analityków, jak np. Konrada Popławskiego i Jakuba Jakóbowskiego z OSW, że Polska powinna spozycjonować się jako hub logistyczny dla chińskich przewozów kolejowych z Chin przez Rosję. Po kilku latach wciąż jesteśmy krajem tranzytowym z bardzo dynamicznie rosnącym importem własnym z Chin, głównie drogą kolejową.

Wydaje się, że powtarzane wciąż przez przedstawicieli obozu rządzącego nadzieje na wzrost ogólnego polskiego eksportu do Chin i zniwelowanie deficytu stały się zwyczajową mantrą, którą chyba niewielu chce realizować i ma koncepcje jak to zrobić. Wyrażane regularnie przez przedstawicieli polskiego rządu zaniepokojenie wysokim deficytem handlowym i asymetrią w stosunkach handlowych jest w świetle prowadzonych przez ten sam rząd działań wspierających import z Chin wręcz groteskowe. Przez siedem lat władzy Zjednoczonej Prawicy polski deficyt w handlu z Chinami miał się bardzo dobrze a w tym roku jak na razie wręcz doskonale. Według danych GUS do maja br. polski import z Chin wzrósł o ponad 27,6 proc. w porównaniu do tego samego okresu w 2021, a eksport spadł o 12,3 proc.

Istotniejsze od wymiany handlowej czy inwestycji bezpośrednich wydają się być kwestie polityczne. Zjednoczona Prawica ponownie jest na kursie kolizyjnym z Unią Europejską. Załagodzenie z Komisją Europejską tzw. sporu o praworządność jest na ta chwilę mocno niepewne. PiS nie sprawia też wrażenia by dążył do spełnienia wymagań jakie zostały uzgodnione z Komisją. Brak działań ze strony polskiego rządku skutkuje wciąż wstrzymanymi wypłatami na Krajowy Plan Odbudowy. Nie najlepsze delikatnie mówiąc relacje z administracją Joe Bidena nie przyniosły jeszcze negatywnych skutków, gdyż rozbieżności były przytłumione przez rosyjską agresję i konieczność współpracy w ramach NATO i współpracy dwustronnej. Obecny rząd USA nie jest jednak przyjaźnie nastawiony do rządzącej w Polce koalicji. Wydaje się, że rząd Zjednoczonej Prawicy wciąż stara się utrzymać dobre stosunki z Pekinem na wypadek gdyby doszło do poważnego kryzysu w stosunkach z wszystkimi partnerami. Pozostaje mieć tylko nadzieję że „chiński sen” PiS kiedyś wreszcie się kończy i polski rząd zacznie być otwarcie bardziej krytyczny wobec chińskiej polityki.